Strona O firmie Ogrody Systemy Realizacje Publikacje Rekomendacje Galeria
    główna krótko o nas inspiracje nawadniające projektów artykuły klientów tapety

WIELKIE PODLEWANIE
artykuł w wersji autorskiej str.1
---------------------------------------------------------------

Systemy automatycznego nawadniania

  Większość nowych ogrodów, zwłaszcza tych zakładanych przez profesjonalistów, ma już zainstalowane nowoczesne systemy nawadniające. Ale starsze ogrody wciąż są zaplątane w przeróżne węże, wężyki i rurki. W niektórych krajach duże konewki sprzedaje się na targach staroci - u nas wciąż w sklepach ogrodniczych. Tymczasem klimat wcale nas nie rozpieszcza, wiosenne susze stały się w ostatnio regułą a i latem zdarza się kilka tygodni kiedy podlewanie jest niezbędne.

  Czy warto w naszych warunkach zainwestować w system nawadniający? Jak to działa? Ile tak naprawdę by to kosztowało? Zrobić samemu czy pracę powierzyć wyspecjalizowanej firmie? Na co zwrócić uwagę przy projektowaniu i instalacji systemu? Jak wprowadzić system do urządzonego ogrodu aby uniknąć zniszczenia roślin?


Czy warto?

  System nawadniający to niewątpliwie dość poważna inwestycja. Przed podjęciem decyzji warto więc wiedzieć jakie przyniesie to korzyści.

Korzyść pierwsza - czas.
  Czy pamiętasz ten upalny dzień kiedy zmęczony i głodny wróciłeś z pracy, lecz zamiast zjeść obiad i odpocząć rzuciłeś się reanimować schnące rośliny?
Dobrze działający system nie zabiera prawie wcale czasu w ciągu sezonu wegetacyjnego, podczas gdy podlanie dużego ogrodu może trwać nawet kilka godzin. Oczywiście korzyść ta jest tym wyraźniejsza im wyżej ktoś ceni swój czas.

Korzyść druga - praca.
Jak często nawiedza Cię ta niepokojąca myśl "Kto tu kogo ma? Ja ogród, czy ogród mnie?"
  W ogrodzie jest dość pracy i bez podlewania. Właściciele nowoczesnych systemów nawadniających przypominają sobie o nich dwa razy w roku: wiosną przy uruchomieniu i przy przedzimowym osuszaniu. Nakład pracy na założenie instalacji powinien się zwrócić w ciągu pierwszego sezonu wegetacyjnego.

Korzyść trzecia - woda.
"50 m3 wody na taki mały ogród!? To niemożliwe, taką ilością wody mógłbym utopić cały ten ogród jeszcze z teściową! Pewnie licznik jest zepsuty"
  Większość właścicieli ogrodów zużywa o ponad 50% więcej wody niż rzeczywiście potrzeba. Wynika to z podania wody w niewłaściwym czasie i w niewłaściwej ilości, przy czym nie jest to zła wola lub niedobór wiedzy właściciela lecz brak możliwości technicznych. Właściwie dobrany i zaprogramowany system irygacyjny pozwoli wyeliminować te straty. W gorący dzień powierzchniowa warstwa gleby najchłodniejsza jest o wschodzie słońca, najcieplejsza zaś po południu do zachodu słońca. Podlewając na rozgrzaną glebę musimy się liczyć z ogromnymi stratami wody wskutek parowania. Cóż jednak, skoro o czwartej rano podlewają tylko masochiści, potem trzeba iść do pracy a pod wieczór podlać już musimy koniecznie choćby i parowało. Tymczasem najlepszą porą na podlewanie są godziny bliskie wschodowi słońca, jest wtedy minimalne parowanie a rośliny zostają zaopatrzone w wilgoć na trudne godziny upału. Poza tym dysponując pod wieczór sprawną glebą z kapilarami wypełnionymi powietrzem (a nie zalanymi wodą po podlewaniu) możemy liczyć na dodatkową porcję wilgoci na skutek "wieczornego wdechu gleby" (patrz artykuł o ogrodnictwie biodynamicznym - OGRODY IV 2001) - taka premia, cóż, bogatemu diabeł dzieci bawi. Powszechnym błędem przy podlewaniu ręcznym jest stosowanie zbyt małych jednorazowych dawek wody. Najczęstszą przyczyną jest brak możliwości podlania całego ogrodu w stosunkowo krótkim czasie który chcemy czy możemy na to przeznaczyć. Niezależnie od przyczyn (źle pojęta oszczędność, niewiedza, brak czasu) efektem jest nawilżanie tylko górnej warstwy gleby, warstwy najłatwiej przesychającej, a więc straty. Optymalny układ wilgoci w glebie jest odwrotny - to górna, cienka warstwa powinna być przesuszona, a dolna wilgotna. W tym celu pola są bronowane a w ogrodach stosuje się płytkie spulchnianie gleby i ściółkowanie rabat (np korą). Tak nawilżona i uprawiona ziemia sama siebie chroni przed nadmiernym przesychaniem a ponadto korzenie roślin rozwijają się prawidłowo co daje nadzieję, że naszym udziałem będzie:

Korzyść czwarta - zdrowie ogrodu.
"I tylko czasem jest mi żal, że trawa u was tak zielona"
  Prawidłowo rozwinięte korzenie osiągają rozmiary właściwe dla danego gatunku. Jeżeli jednak rośliny będą systematycznie podlewane zbyt małymi dawkami wody to system korzeniowy ulegnie spłyceniu, główna masa korzeni rozwinie się tam, gdzie najczęściej mogą znaleźć wodę. Roślina utraci naturalną zdolność do pozyskiwania wody z głębszych warstw ziemi. Dla egzemplarzy tak okaleczonych susza, która normalnie nie wyrządziłaby szkody, może okazać się śmiertelna. Zjawisko to jest szczególnie groźne dla gatunków, które z natury płytko się korzenią - na przykład traw na trawnikach.Dodatkową szkodą, którą może przynieść zbyt częste podlewanie jest za szybkie spłukiwanie warstewki środków grzybobójczych utworzonej na liściach w wyniku oprysków. Powróćmy jeszcze na chwilę do wyboru pory dnia na nawadnianie, ale w aspekcie zdrowotności roślin. Większość zarodników grzybów chorobotwórczych kiełkuje tylko w kropli wody. Inaczej mówiąc żeby roślina została porażona przez chorobę grzybową musi być przez jakiś czas wilgotna (długość tego okresu zależy od temperatury, rodzaju grzyba i kondycji rośliny) - 10-12 godzin w zupełności wystarczy, a właśnie tyle są mokre rośliny podlane pod wieczór, które nie obeschły przed nocą. Również z tego względu najkorzystniej jest nawadniać rośliny o wschodzie słońca. Istnieją jeszcze dwa aspekty zdrowia roślin związane z błędami w nawadnianiu - tzw oparzenia spowodowane podlewaniem zimną wodą na rozgrzane rośliny i efektem soczewki tworzącej się z kropli wody na liściu, oraz następstwa długotrwałego przesuszenia, są to uszkodzenia groźne, bo trudne do leczenia i często niewłaściwie diagnozowane. Wiedząc to wszystko można by próbować prawidłowo podlewać metodami tradycyjnymi - rezygnując rzecz jasna z korzyści pierwszej i drugiej, nie mówiąc o tym, że niedostępna będzie:

Korzyść piąta - spokojny urlop.
"Niestety, w czasie urlopu mieliśmy piękną pogodę - padł nam cały ogród"
  System nawadniający wyposażony w elektroniczny sterownik sprzężony z czujnikiem deszczu zadba o ogród nawet w czasie wielotygodniowej nieobecności.

Korzyść szósta - prestiż


Jak to działa?

  Sercem systemu jest sterownik - elektroniczny wyłącznik czasowy zarządzający pracą elektrozaworów - zaworów wodnych otwieranych impulsem elektrycznym. Elektrozawory odcinają dopływ wody każdy do swojej sekcji czyli grupy zraszaczy położonych na wspólnej rurze i razem działających. System z reguły podzielony jest na sekcje ze względu na bardzo duży pobór wody. Gdyby wszystko włączyło się naraz po prostu zabrakłoby wody. Elektrozawory umieszcza się pod ziemia w skrzynce irygacyjnej (fot. 3). Pod ziemią biegną też rury doprowadzające wodę do różnego rodzaju emiterów. Cały system może (choć nie musi) uzupełniać czujnik deszczu - urządzenie blokujące system w czasie opadów i potem, do czasu przeschnięcia gleby. Dla porządku należy też wspomnieć o systemach współpracujących z całymi stacjami pogodowymi precyzyjnie obliczającymi rzeczywiste potrzeby nawadniania. Ciągle jednak są to rozwiązania bardzo drogie, a co za tym idzie rzadko stosowane. Podstawowy schemat pokazano na rysunku. Stosuje się rozmaite jego modyfikacje dostosowujące system do konkretnych warunków.

następna

KONTAKT
z nami
---------------------------------------------

PHU ArtEco - inż. B. Niezgoda
Mrągowo, woj. Warmińsko-Mazurskie
tel. 604-53-04-52
fax (89) 741-44-85
arteco@cso.pl
biuro@arteco.com.pl









Copyright © 2011 ArtEco